Biegnę i jestem taki szybki.... Nigdy przedtem i nigdy potem nie byłem tak szybki. Ścigam się z siostrą ale ona nie ma szans. Jest o dwa lata młodsza a w tym wieku to ogromna różnica. Droga którą biegniemy już nie istnieje. Łączyła ulicę zamkową i pionierów (w pewnym uproszczeniu). Grys który był rozsypany na początku tej drogi wydawał chrzęst przy zetknięciu się z butem. Pach, pach, pach, pach i jestem za nim. Biegnę i nie oglądam się na nic. Jestem tylko ja i ta chwila. Nic innego się nie liczy. Tylko bieg i to że będę pierwszy. Nie przed siostrą a sam przed sobą. Przed wiatrem. Przed swoimi myślami...


Był rok 2004, składałem życzenia Anecie w tym momencie już żonie mojego wujasa Krzysztofa. Zdjęcie wstawiam ze względu na specyficzną minę własną. Bardzo wieloznaczną. ;)

Jakieś 3 lata temu w Augustowie.
Kiedyś faktycznie tak to wyglądało. Była dziewczyna o imieniu Barbara i był taki czas gdy było ok. Barbara znała Mamuna, Mamun znał Barbarę. Mamun i Barbara znali Macieja itd. Barbara jednak prowadziła swoją grę. Wygrała w niej jakieś studia, jakąś kieckę, jakieś coś. Oj, dawno i nie prawda...